• Witamy w serwisie AutoWrzuta.pl
  • Zapraszamy na strony naszych Partnerów!
  • Chcesz, żeby Twój film był w tv? Czytaj ogłoszenia!
Witaj! Logowanie Rejestracja



Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
głupota roku
#12
Kiedyś się z takiej niegospodarności prezydent któregoś miasta tłumaczył Smile Zlecają np dwóm firmom 2 zadania w kolejności. Przestawienie słupa, budowa zatoczki. Firma od słupa ma poślizg (nawet niekoniecznie ze swojej winy - np energetyka nie odłączyła prądu na słupie), ale druga firma musi się wywiązać z umowy. Wszystko było by cacy, jakby firmy te mogły się miedzy sobą dogadać, ale każda firma ma zapisane kary umowne i firma od zatoczki woli się z wywiązać z budowy, niż martwić się słupem. A wystarczyło by poczekać kilka dni (w uproszczeniu - pomijając całkowitą dezorganizację pracy i niemożliwość przyjmowania kolejnych zleceń).

Więc jak dla mnie takie działania są logiczne ;/
 
Odpowiedz
#13
W moich okolicach to już normalne, że najpierw się kładzie nowy asfalt, a następnie wchodzi ekipa kłaść kanalizację. Efekt jest oczywiście taki, że droga w gorszym stanie jak przed remontem.
 
Odpowiedz
#14
ciuchcia napisał(a):Kiedyś się z takiej niegospodarności prezydent któregoś miasta tłumaczył Smile Zlecają np dwóm firmom 2 zadania w kolejności. Przestawienie słupa, budowa zatoczki. Firma od słupa ma poślizg (nawet niekoniecznie ze swojej winy - np energetyka nie odłączyła prądu na słupie), ale druga firma musi się wywiązać z umowy. Wszystko było by cacy, jakby firmy te mogły się miedzy sobą dogadać, ale każda firma ma zapisane kary umowne i firma od zatoczki woli się z wywiązać z budowy, niż martwić się słupem. A wystarczyło by poczekać kilka dni (w uproszczeniu - pomijając całkowitą dezorganizację pracy i niemożliwość przyjmowania kolejnych zleceń).

Więc jak dla mnie takie działania są logiczne ;/

Patrząc tylko z perspektywy wykonawcy jednej z inwestycji to fakt, ma to sens. Problem w tym, że nikt nie prowadzi jakiejś spójnej polityki inwestycyjnej i nie patrzy na to całościowo. Bo tym od chodnika kasa będzie się zgadzać, tym od kanalizy również, ale patrząc na to z punktu widzenia całej gminy to jednak masa pieniędzy zostanie zmarnowana. Czy Ty, budując cokolwiek na swoim terenie, za swoje pieniądze, dopuściłbyś do czegoś takiego, czy jednak stanął byś na głowie żeby takie marnotrawstwo nie miało miejsca? Niestety kiedy w grę wchodzą publiczne pieniądze, jakakolwiek logika czy zwykły zdrowy rozsądek przestaje obowiązywać
 
Odpowiedz
#15
Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Jednak to tez glupota gminy miasta. Firma budujaca zatoczke musi sie wyrobic, mimo ze inna firma ma poslizg i nie przeniosla jeszcze slupa. A musi sie wyrobic, bo miasto naliczy jej kare za niewywiazanie sie z umowy. A wystarczylo by zeby miasto "przymknelo oko" na opoznienie firmy kladacej zatoczke, lub podpisalo aneks do umowy.

Z drugiej strony spojrzmy na to z perspektywy firmy budujacej zatoczke. Masz 5 zlecen. Rozplanowales je sobie na styk (zeby miec jak najwiekszy zysk - logiczne). I teraz masz juz na starcie tydzien opoznienia bo inna firma nie przesunela latarni. Co zrobisz ? Jak poczekasz mozesz stracic kolejne zlecenia, lub narazasz sie na kary umowne. Wiec uznajesz ze to nie Twoj problem i wywiazujesz sie po prostu ze swoich umow.

I publiczne pieniadze sa marnowane ;/
 
Odpowiedz
#16
Wszystko można w sposób sensowny załatwić, tylko trzeba chcieć. Rozwiązaniem są kary umowne dla firmy kładącej bruk. Firma nie może wejść na plac budowy, to nalicza miastu karę umowną, a miasto firmie od energetyki.

W mojej opinii problem wynika z istnienia swoistej mafii urzędniczej. Znaczna część urzędników za nic nie odpowiada, do pracy przychodzi jak do obozu pracy, petenta (podatnika) traktuje jak zło konieczne.

Dziadek był urzędnikiem, matka też, to ja nie będę gorszy. W internecie bez problemu można znaleźć opisy całych klanów rodzinnych, które obsiadły np. cały urząd miejski. Dobrym tego przykładem jest UM w Kluczborku.

Mam nieodparte wrażenie, że urzędnicy działają tylko i wyłącznie interwencyjnie, tzn. jak ktoś zauważy dziurę, zwalone drzewo do rzeki, połamaną ławkę, to urzędnik się tym zajmie... jednak prawie nigdy urzędnik nie podejmie interwencji w ramach swoich obowiązków, bo nikt mu nie zgłosił, a on nie dostrzegł.

Na koniec jedna, drobna, aczkolwiek ważna uwaga. Zawsze w dyskusji o obowiązkach (urzędnika, np. policjanta, drogowca, nauczyciela) pojawia się argument ekonomiczny tj. bo za mało zarabia... Za mało, to proszę zmienić pracę, a nie stać w tasiemcowej kolejce, jak np. jest rekrutacja na komendzie lub w kuratorium.
Punkty ? Jak pozyskam, to się pochwalę.
Moja kamera: mini 0806
 
Odpowiedz
#17
Szofer napisał(a):Na koniec jedna, drobna, aczkolwiek ważna uwaga. Zawsze w dyskusji o obowiązkach (urzędnika, np. policjanta, drogowca, nauczyciela) pojawia się argument ekonomiczny tj. bo za mało zarabia... Za mało, to proszę zmienić pracę, a nie stać w tasiemcowej kolejce, jak np. jest rekrutacja na komendzie lub w kuratorium.

Żeby zmienic prace trzeba miec jakiekolwiek kwalifikacje Big Grin
 
Odpowiedz
#18
ciuchcia napisał(a):Żeby zmienic prace trzeba miec jakiekolwiek kwalifikacje Big Grin

Tego nie jestem w stanie ocenić, bo znam osobiście zbyt mało urzędników... mam nadzieję, że większość z nich jakieś kwalifikacje jednak posiadało... jednak lata nic nie robienia, często robią spustoszenie w mózgu i rzeczywiście człowiek staje się nieprzydatny do niczego.

Przy okazji kolejny przykład urzędniczej niemocy...
od 28 lat we Wrocławiu w sierpniu był organizowany maraton pływacki (dla takiego banału jak krzewienie kultury fizycznej).
W tym roku media non stop pieprzą ile to już ludzi utonęło ( w tym roku już ponad setka). I co ?

Impreza która miała zachęcić Wrocławian do nabywania umiejętności pływackich (by byli zdrowsi, by nie tonęli...) została wycięta z kalendarza... bo trzeba oszczędzać. Szkoda, że nie na istnieniach ludzkich, które w tym roku pochłonęła woda.

Najlepiej wydać zakaz kąpieli w Odrze, Ślęzie i Widawie i już ma się czyste sumienie, że zrobiło się wszystko, by ludzie nie szli na dno...<br /><br />-- 17 sie 2013, o 20:42 --<br /><br />[Obrazek: b9b4e8235db35dc4med.jpg]

Tym razem merytorycznie:

miejscowość: Syców, ul. Ogrodowa

1. Jakiś urzędas wyznaczył tak posesję, że nie ma miejsca na chodnik
2. Inny urzędas oznakował koniec ścieżki rowerowej znakiem C13/C16, zamiast znakiem C13/C16a wyprowadzając pieszych i rowerzystów wprost na ogrodzenie posesji

kto za to płaci ? Pan płaci, pani płaci... społeczeństwo :anyproblem:
Punkty ? Jak pozyskam, to się pochwalę.
Moja kamera: mini 0806
 
Odpowiedz
#19
W Skierniewicach przejazdem widziałem ostatnio znaki drogowe wbite w środek ścieżki rowerowej.
A najlepsze było to, że obok był parking z zakazem wjazdu z obu stron.
Niestety nie miałem kamerki.
 
Odpowiedz
#20
no po prostu jawna paranojaWink
 
Odpowiedz
#21
oj tam oj tam :rotfl2: stary materiał ale daje rade
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=8DyeGTJuRZ0[/youtube]
;Nie wzyscy muzułmanie to terrorysci
ale wszyscy terrorysci są muzułmanami;
Prof. Bogusław Wolniewicz
 
Odpowiedz
#22
Czy znacie taki znak?

[Obrazek: DSC_1661.JPG]
 
Odpowiedz
  


Skocz do:


Browsing: 1 gości