• Witamy w serwisie AutoWrzuta.pl
  • Zapraszamy na strony naszych Partnerów!
  • Chcesz, żeby Twój film był w tv? Czytaj ogłoszenia!
Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Agresja drogowa
#1
Gość w białej skodzie jechał jak pokręcony od kilki km. Wciskał się między auta, zmieniał pasy - a i tak byłem prawie cały czas bezpośrednio za nim. Swoją drogą dlaczego kierowcy nie zamykają się od środka ? U mnie to już odruch.



 
Odpowiedz
#2
Jedyny możliwy skutek takich "wyczynów" to zatrzymanie PJ, sąd, a następnie psychiatryk. PJ rzecz jasna też na urzędową półkę, na dobre kilka lat.
Punkty ? Jak pozyskam, to się pochwalę.
Moja kamera: mini 0806
 
Odpowiedz
#3
Absolutnie się nie zgodzę. Tak się to właśnie powinno załatwiać, jak panowie mają jakiś problem to powinni sobie dać po ryju na światłach i po sprawie. Wymachiwanie pięścią jest 100 razy mniej niebezpieczne niż wymachiwanie ponad toną stali poruszającą się z prędkością przekraczającą możliwości ludzkiego organizmu. W pierwszym przypadku ucierpi głównie ego jednego z adwersarzy, w drugim mogą ucierpieć osoby postronne.
Ale z rzeczy ciekawszych, ciuchcia, co to za "HUD"a masz na szybie? Smile
Stan pkt 28
 
Odpowiedz
#4
YarooS napisał(a):Absolutnie się nie zgodzę. Tak się to właśnie powinno załatwiać, jak panowie mają jakiś problem to powinni sobie dać po ryju na światłach i po sprawie.
Ja też absolutnie się nie zgodzę, bo to zdecydowanie jeden z nich miał problem - z opanowaniem emocji, i taki delikwent nie powinien mieć prawa poruszania się po drodze wspomnianą "toną stali". Drugi może i nie był całkowicie bez winy, ale nawet jeśli, to dawanie sobie po mordzie nie jest poprawnym zachowaniem, poprawnym jest wyluzowanie , zwiększenie odstępu od poprzedzającego samochodu i spokojna jazda.
 
Odpowiedz
#5
Drugi raczej też nie był bez winy, tzw. "passive agressive", zajechał drogę, zjeżdżając na lewy(więc w teorii szybszy) pas i celowo zwalniał(czy też nie przyśpieszał) żeby zrobić na złość temu pierwszemu, moim zdaniem jeden wart drugiego.
Co do drugiej części to się muszę zgodzić i sam mam podobne podejście , natomiast z dwojga złego uważam że konfrontacja twarzą w twarz na światłach jest dużo lepsza niż agresywne manewry(celowe zajeżdżanie drogi, przyhamowywanie, itp.) samochodem.
Gdyby chcieć się trzymać tego co piszesz to jak oglądam tutaj filmiki zamieszczane przez naszych forumowiczów to tak 1/4 nie powinna mieć tego prawa - trąbienie, podjeżdżanie, nie podejmowanie żadnych działań aby uniknąć ryzyka stłuczki, tylko z tego względu że inna osoba popełniła błąd - to jest właściwie forma takiego "dania w mordę", tyle że przy użyciu samochodu..
Stan pkt 28
 
Odpowiedz
#6
Z tym że ta konfrontacja wcale nie musi prowadzić do zakończenia uskuteczniania niebezpiecznych manewrów, a może wręcz przeciwnie zaostrzyć takie zachowanie po powrocie do auta, no chyba że po sparingu przynajmniej jeden z nich już zostanie na tej drodze czekając na przyjazd karetki.
 
Odpowiedz
#7
Oczywiście, ale praktyka(czy raczej filmy z kamerek) pokazują że w większości przypadków kończy się tak jak tutaj, nadmiernie pobudzeni się poszturchają, może nawet dadzą sobie po gębie, po czym w poczuciu "ale mu pokazałem", ew. "au jak boli" rozjadą się w swoje strony, dalej już nie ryzykując dalszego konfliktu(no bo jednak może zaboleć).
Przypadki gdy na tym się nie kończy są raczej sporadyczne, tyle że nawet w takim przypadku z np. 10 minut takiego konfliktu to jednak te 5 będzie z udziałem pięści, a tylko drugie 5 z udziałem aut - niestety jak się spotka dwóch psycholi to alternatywą nie jest rozjechanie się w spokoju, tylko całe 10 minut "walki samochodowej", więc paradoksalnie też jednak mamy 5 minut bezpieczeństwa więcej dla postronnych ludzi.
Moim zdaniem chcącemu nie dzieje się krzywda, więc jeśli ktoś szuka konfliktu na drodze to powinien mieć prawo dostać to czego poszukuje, a najmniej ryzykowną formą dla osób postronnych jest właśnie ta "na światłach".
Stan pkt 28
 
Odpowiedz
#8
YarooS, Twój sposób rozwiązywania konfliktów na drodze, prowadzi do ... śmierci. Ja, aż tak odważny nie jestem. Wolę pogięte blachy, nawet w pojazdach postronnych.

Moją opinię opieram na faktach, a nie na gdybaniu, co by było gdyby.

Poniżej dowód z wrocławskich ulic ...

http://www.polskatimes.pl/artykul/394466...,t,so.html
Punkty ? Jak pozyskam, to się pochwalę.
Moja kamera: mini 0806
 
Odpowiedz
#9
@YarooS nie mozna do Ciebie wyslac wiadomosci - pewnie masz pelna skrzynke. Ja się nie wypowiem. Na pewno jakby ktoś do mnie kiedyś wyskoczył nie będe dążył do konfrontacji. A co to zajeżdżania drogi. Zdarza mi się być złośliwym. Szczególnie jak jadę 70 na 50tce i prawy pas jest zajęty i widzę za sobą na zderzaku inny samochód - raczej nie będe się wciskał pomiędzy auta z boku, żeby takiego delikwenta puścić. Ale na pewno też nie będe hamował.
 
Odpowiedz
#10
Szofer napisał(a):YarooS, Twój sposób rozwiązywania konfliktów na drodze, prowadzi do ... śmierci. Ja, aż tak odważny nie jestem. Wolę pogięte blachy, nawet w pojazdach postronnych.
"Mój" powinno być raczej w cudzysłowie, bo ja do nikogo z nożem(czy nawet łapami) nie wysiadam. Nie mam za bardzo czasu żeby szukać przykładów śmierci spowodowanych działaniem "nauczycieli", ale na ruskich kompilacjach było ich sporo, u nas pewnie też coś by się znalazło, więc chyba nie ma sensu się licytować, który "sposób" jest bardziej śmiertelny, bo przecież nie o to chodzi i są to raczej ekstrema a nie reguła. Różnica jest taka, że w Twoim przykładzie zginęła osoba będąca stroną konfliktu, natomiast jak w "ruch" idą auta to bardzo mocno wzrasta ryzyko że zginą bogu ducha winne osoby postronne, a być może Twój lub mój bliski, lub my sami, a to moim zdaniem zdecydowanie gorsza perspektywa.

ciuchcia napisał(a):@YarooS nie mozna do Ciebie wyslac wiadomosci - pewnie masz pelna skrzynke. Ja się nie wypowiem. Na pewno jakby ktoś do mnie kiedyś wyskoczył nie będe dążył do konfrontacji.
A jednak doszło - dzięki. Mi się wydaje, że jak już "ktoś wyskakuje", to ta konfrontacja już nastąpiła, ja się raczej staram jeździć tak żeby nikt wysiadać nie musiał - bezkonfliktowo, a jak coś "zje.." to nie mam problemu z tym żeby przeprosić, od jakiś 17 lat działa, więc chyba nie jest to specjalnie skomplikowane.
Stan pkt 28
 
Odpowiedz
#11
YarooS napisał(a):"Mój" powinno być raczej w cudzysłowie, bo ja do nikogo z nożem(czy nawet łapami) nie wysiadam.

Oczywiście, masz rację. Powinno być nie Twój, ale akceptowany przez Ciebie, co rzecz jasna, nie oznacza, że stosowany :-)
Punkty ? Jak pozyskam, to się pochwalę.
Moja kamera: mini 0806
 
Odpowiedz
  


Skocz do:


Browsing: 2 gości