• Witamy w serwisie AutoWrzuta.pl
  • Zapraszamy na strony naszych Partnerów!
  • Chcesz, żeby Twój film był w tv? Czytaj ogłoszenia!
Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nie daj się oszukać gigantom ubezpieczeniowym
#34
No działo sie.W każdym bądź razie mam już to za soba
Pijanym kierowcom I Piratom drogowym mówimy NIE!!!
[Obrazek: us-uzytkownik.png]
 
Odpowiedz
#35
trajano napisał(a):
thefirm napisał(a):4. Czy jest możliwość niedopłatnie dostać auto od wypożyczalni na okres czasu podczas którego moje auto jest uszkodzone?
Auto jest mi potrzebne codziennie, nie wyobrażam sobie jakbym miał nie mieć samochodu przez np 2 tygodnie, a nawet 2dni!

Wielu ubezpieczycieli oferuje auta zastępcze na czas trwania naprawy, ale ten czas jest zakładany jakby z góry, np. jeśli obliczą, że czas naprawy nie powinien przekroczyć 7 dni to na tyle wypożyczą ci auto, ale nie uwzględniają czasu, w którym auto stoi oczekując na naprawę. Oczywiście jeśli to konieczne to musisz wtedy wypożyczyć auto na własny koszt, wtedy musisz dochodzić swoich roszczeń przez sąd. Ubezpieczalnie nie wypożyczą ci samochodu nieodpłatnie aby dochodzić swoich roszczeń od ubezpieczyciela. Najlepszym wyjście jest zgłoszenie się do ubezpieczalni i poproszenie o podstawienie samochodu zastępczego przez nich (wtedy nie płacisz) Ale są ubezpieczalnie, które nakazują ci najpierw wypożyczyć auto, zapłacić a potem na podstawie rachunku ci za nie zwracają. Pamiętaj także, że ubezpieczyciel ma obowiązek zwrócić kasę, za korzyści których nie osiągnąłeś w wyniku kolizji. Czyli jeśli przez kolizję nie miałeś samochodu, i z tego powodu straciłeś jakiś interes czy nie mogłeś zrobić innej rzeczy, to ubezpieczyciel musi ci wyrównać twoją stratę, niestety, sprawa taka może znaleźć rozwiązanie tylko w sądzie.
Nie do końca jest tak jak piszesz, mamy dwie sytuacje:
1. auto może dalej jeździć, policja nie zabrała dowodu rejestracyjnego, wtedy auto zastępcze jako ekonomicznie uzasadnione jest na czas naprawy, tj. teoretycznie ilość roboczogodzin potrzebnych na czas naprawy, oczywiście uwzględniająć że warsztat nie pracuje 24h, ale nie można w takiej sytuacji korzystać z auta zastępczego jeśli samochód stoi tygodniami na placu przed warsztatem a tak na prawdę można się nim w tym czasie poruszać,
W takiej sytuacji ciężko będzie uzasadnić dlaczego narażamy ubezpieczyciela na dodatkowe koszty. Nawet w sądzie...
2. Został zabrany DR, albo bezwzględnie auto nie umożliwia dalszej jazdy (urwane koło, uszkodzone zawieszenie, wystające ostre elementy), wtedy warto wezwać lawetę, od razu zaznaczyć że podpisujesz kwit na oc sprawcy, tak samo zadzwonić do wypożyczalni samochodów i brać zastępcze, są takie wypożyczalnie które na oc sprawcy zrobią to bardzo chętnie i sami od nich kasę wyciągną, wtedy auto zastępcze przysługuje od chwili kolizji/wypadku do chwili wypłaty odszkodowania/naprawienia auta.

Przy czym auto zastępcze znacząco przyspiesza decyzyjność ubezpieczyciela, jakiś taki mechanizm powiązany.
I ja bym nie prosił ubezpieczalni o auto zastępcza a po prostu ich o tym poinformował i skorzystał z usług firmy niezależnej.
Żeby nie okazało się podczas zwrotu auta że ubezpieczyciel zadeklarował pokryć koszty np. za 5 dni a Ty korzystałeś 14 i jego nie interesuje że auto faktycznie 14 dni było naprawiane, a za resztę czasu wypożyczalnia zażąda od Ciebie kasy bo taką umowę ma z ubezpieczalnią, a potem musisz walczyć w sądzie, przy czym inwestujesz dodatkową kasę którą odzyskasz po x latach, a wiadomo jest że nikt nie lubi wydawać kasy jak nie musi, bo to przecież nie nasza wina że ktoś w nas wjechał

trajano napisał(a):
thefirm napisał(a):6. Mam lekko uszkodzone drzwi od kierowcy (gdzieś pod marketem ktoś mi to zrobił) - czy gdy dojdzie do stłuczki i ucierpią po raz kolejny te drzwi, to czy ubezpieczyciel nie będzie próbował obniżyć naprawy jako że te drzwi przed kolizją już były uszkodzone?

Jeśli po poprzedniej stłuczce drzwi zostały naprawione, i nie widać było żadnych uszkodzeń, to traktuje sieje jako część nową.
Nie widać to jedno ale czy są naprawione zgodnie ze sztuką to co innego, bo jeśli się okaże, że po poprzedniej stłuczce na drzwi położono tonę szpachli, co wyjdzie po kolejnej kolizji, a Ty będziesz traktował część jako nową, to zapomnij że wygrasz w sądzie.
 
Odpowiedz
#36
Witam,
Mam bardzo duży problem z ubezpieczycielem i poczucie, że nic się nie da już zrobić. Będę wdzięczny jeśli ktoś z forum mi coś poradzi bo czytam, że wiele osób wygrało swoją wojnę o ubezpieczenie.
Sprawa wygląda następująco:
Ponad rok temu moja żona brała udział w stłuczce 4 aut. Ona była 3cia. Zatrzymała się przed przejściem dla pieszych (jako 3cia z kolei). Samochód za nią uderzył w nią, a ona tym rozpędem w samochód przed nią itd. Wszystko wydawało się jasne. Jeden sprawca (samochód sprawcy do kasacji), mandat od policji dla sprawcy, żadnych zdań odrębnych. Samochód zabrany do zakładu i naprawiony z ubezpieczenia sprawcy.

Nagle, po pół roku dostajemy wiadomość, że ubezpieczyciel (AXA) zmienił zdanie i stwierdził, że moja żona najpierw uderzyła samochód przed sobą czyli jest winna uszkodzeń samochodu z przodu. Z jakiegoś powodu kierujący samochodem przed nią zeznał u ubezpieczyciela, że został uderzony 2 razy - pierwszy raz przez moją żonę. Chciał odszkodowania od ubezpieczyciela sprawcy (AXA) i mojej żony. Nie dostał od ubezpieczyciela mojej żony, który stwierdził, że moja żona nie była winna kolizji. AXA obniżyło odszkodowanie o połowę. Po wielu rozmowach z Rzecznikiem Ubezpieczonych poprosiłem AXA o dokumentację, aby zobaczyć co oni właściwie mają. Czekam na nią pół roku - nie pomagają telefony do AXA (zaraz wyślemy słyszę od lutego br)

Wysłałem prośbę do rzecznika o interwencję.
Rzecznik wysłał pismo do AXA o ponowne rozpatrzenie. AXA odpisała, że zdania nie zmieni bo po otrzymaniu oświadczenia, że moja żona uderzyła pierwsza, mają też opinię swojego rzeczpznawcy potwierdzającą, że samochód stojący przed moją żoną był uderzony 2 razy !!!. Co ciekawe AXA w piśmie do rzecznika napisała, że wysłała dawno dokumentację do nas. Dziwnym trafem otrzymaliśmy wszystkie ich pisma a płyty CD z dokumentacją nie.

Nie rozumiem jaka jest tu rola rzecznika. Po otrzymaniu pisma z AXA, napisał do nas, że nie wie czy mamy rację czy nie, że możemy pójść do sądu ale ....w sądzie to ja mam udowodnić (nie AXA), że żona nie uderzyła samochodu przed nią pierwsza i że wszystko będzie bardzo dużo kosztować bo będzie trzeba zwrócić koszty AXA w razie przegranej. Miałem nadzieję, że rzecznik dostanie dokumentację od AXA, odda rzeczoznawcy i napisze jak to wygląda z punktu widzenia dowodowego. Nic z tych rzeczy. Ta instytucja jest chyba tylko w celu zatrudniania kumpli na koszt państwa.

Od ponad roku jestem na bezrobociu więc nagle zapłata ponad 6tys złotych za niewinność nie uśmiech mi się. Z drugie strony nie wiem co robić. Nie mogę zmusić AXA do przesłania dokumentacji, prośba do rzecznika tylko wydłużyła proces. Boję się sądu bo nie widzę jak mogę udowodnić AXA, że się myli - będzie ekspertyza mojego biegłego vs ich.
Poszedłbym z tym do prawnika, ale ten weźmie za sam wgląd i pewne działania pewnie ok.1tys bez gwarancji jakichkolwiek efektów. Zastanawiam się nad zwróceniem się do TV, ale nie wiem czy coś takiego może ich zainteresować.

Ostatnio pomyślałem, że moja żona mogłaby w tej sytuacji zgłosić się o zwrot pozostałej części odszkodowania do swojego ubezpieczycieła (miała OC i AC). Tylko że jej ubezpieczyciel nie widzi jej winy w tym wypadku.
 
Odpowiedz
#37
@Millwall01 masz pw w tej sprawie.
Stan pkt 0
 
Odpowiedz
#38
@Millwall01 - bez paniki, AXA nie ma szans w sadzie,
nawet jak uderzyla twoja zona pierwsza to dodatowe udezenie z tylu tylko pogorszylo uszkodzenia tego z przodu, nie wiem jakim cudem AXA probuje takich sztuczek...
jak zwykle licza ze odpuscisz i zyskaja na kolejnym wystraszonym poszkodowanym aby "ugrac" ile sie da.

bez paniki logicznie AXA nie ma szans, probuja Cie przestraszyc co im sie jak widze udaje,

napisz do nich pismo ze jezeli nie przestana wymyslac nowych historii w tak oczywistej sprawie to Ty wystapisz do sadu o straszenie oraz zwiazany stres, i bedziesz zadal z tego tytulu odszkodowania, napisz ze naglosnisz sprawe w medaiach i zobaczymy kto na tym gozej wyjdzie...

przestan panikowac, jak dziecko... :/
jada cie na beszczelnego....nie masz lepszych zajec?
AXA NIE MA SZANS NAWET JEZELI TO PRAWDA ZE TWOJA ZONA UDEZYLA PIERWSZA!!! koniec tematu!!!

masz kamere w samochodzie czy nie? moze podagamy o kamerach? :wink:
Zadbajmy o forum - nie róbmy śmietnika, bo potem z porządkami rożnie to bywa
 
Odpowiedz
#39
franz napisał(a):@Millwall01 - bez paniki, AXA nie ma szans w sadzie,
nawet jak uderzyla twoja zona pierwsza to dodatowe udezenie z tylu tylko pogorszylo uszkodzenia tego z przodu, nie wiem jakim cudem AXA probuje takich sztuczek...
jak zwykle licza ze odpuscisz i zyskaja na kolejnym wystraszonym poszkodowanym aby "ugrac" ile sie da.

bez paniki logicznie AXA nie ma szans, probuja Cie przestraszyc co im sie jak widze udaje,

napisz do nich pismo ze jezeli nie przestana wymyslac nowych historii w tak oczywistej sprawie to Ty wystapisz do sadu o straszenie oraz zwiazany stres, i bedziesz zadal z tego tytulu odszkodowania, napisz ze naglosnisz sprawe w medaiach i zobaczymy kto na tym gozej wyjdzie...

przestan panikowac, jak dziecko... :/
jada cie na beszczelnego....nie masz lepszych zajec?
AXA NIE MA SZANS NAWET JEZELI TO PRAWDA ZE TWOJA ZONA UDEZYLA PIERWSZA!!! koniec tematu!!!

masz kamere w samochodzie czy nie? moze podagamy o kamerach? :wink:

Przepraszam Cię bardzo ale jeśli nie jesteś w stanie dać konkretnej, właściwej podpowiedzi to po co pisać takie bzdury??
Trzeba trochę brać odpowiedzialności za to co się pisze bo ktoś kto Cię posłucha może sobie narobić więcej problemów "olewaniem sprawy".
Jaki koniec tematu? Ten człowiek naprawdę ma poważny problem i milczeniem czy "straszeniem" akurat go nie rozwiąże...
Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz sądząc, że nie ma znaczenia czy jego żona uderzyła czy nie. Bo jeśli tak było to mamy do czynienia z dwoma zdarzeniami a nie jednym i taką sprawę rozwiązuje się zupełnie inaczej.... może zdobądź trochę wiedzy....
Stan pkt 0
 
Odpowiedz
#40
W 2013 roku miałem kolizję z winy pijanego kierowcy (ważne: były dowódca jednostki straży pożarnej), który wjechał mi w bagażnik, po czym... obwinił mnie, a koledzy policjanci zignorowali moje nagranie ze zdarzenia i powiedzieli, że mogę przyjąć mandat, a jak nie "to piszemy wniosek do sądu". Odpowiedziałem "to piszcie". Sprawę bez problemu wygrałem. Ale w międzyczasie szkodę musiałem zlikwidować z AC - ponieważ naprawę wyceniono na 75% wartości samochodu orzeknięto szkodę całkowitą, a wrak (był w leasingu) poszedł na sprzedaż, a leasing został zakończony.

Z prawomocnym wyrokiem (a konkretnie z uzasadnieniem, w którym dokładnie opisano, kto był w 100% winny) udałem się do PZU (ubezpieczyciela sprawcy), to samo zrobił Allianz (mój ubezpieczyciel) - regres z AC. Jako, że z AC byłem rozliczony (i mój leasingodawca również), to zgłosiłem do PZU: faktury za ubezpieczenie AC, z którego musiałem skorzystać zaraz po wykupieniu (i przepadnięciu) - szkoda całkowita anuluje AC, fakturę za holowanie, fakturę za likwidację szkody przez leasingodawcę, fakturę za raty, w których wrak stał w warsztacie a ja musiałem płacić za wynajem, mimo, że z niego nie korzystałem oraz oszacowanie strat za to, że przez tydzień nie byłem w stanie usiedzieć na krześle dłużej niż pół godziny dziennie (w końcu rąbnięcie przy 140 nie jest takie bezstresowe) - dostałem 10 dni zwolnienia (ale, że prowadzę działalność gospodarczą, to nikt mi za to nie zapłacił). Koniec końców oszacowałem w sumie straty na ok. 7 tysięcy PLN netto (czyli tutaj bez VAT).
Po miesiącu przychodzi informacja, że PZU zwróciło się do sądu o UZASADNIENIE WYROKU (które im przekazałem, a na które musiałem czekać TRZY MIESIĄCE). Już po dwóch miesiącach dostałem pismo, w którym PZU oświadcza, iż nic ich nie obchodzi, że auto było w leasingu i straty, które z tego powodu poniosłem, po czym wypłacają mi 508 PLN zwrotu za holowanie (no i pełną kwotę Allianzowi regresem).
Kilka dni później 508 PLN pojawiło się na moim koncie (od czego zapłaciłem 19% podatku). Po czym... w tajemniczych okolicznościach przyszło kolejne 1500PLN (opisane jak te 508) nie wiem za co (też opłaciłem podatek), PZU też nie wie.
No nic - zgodnie z tym, co mi napisało PZU - zgłaszam sprawę do sądu - TU dopłaci jeszcze koszty adwokata...
 
Odpowiedz
#41
Millwall01 napisał(a):...
Co to znaczy "zmienił zdanie"? Winny został ukarany (mandatem), a ubezpieczyciel, który nie jest stroną (a tylko gwarantem wypłaty ubezpieczenia od sprawcy) nie ma tu nic do ustalania. Chyba, że toczyła się jakaś sprawa sądzie i zapadł wyrok.

Po pierwsze: piszesz pismo prosząc o podanie uzasadnienia (najlepiej wyroku sądowego), który podważał notatkę policji (zakładam, że masz taką). Do tego zgłaszasz kwotę jakiej się domagasz (muszą Ci odpowiedzieć w przewidzianym terminie, bodajże 30 dni - chyba, że nastąpią jakieś dodatkowe okoliczności - ale też Cię o tym muszą powiadomić).

Po drugie, jeśli jesteś pewny, że to była jedna kolizja, a nie kilka odrębnych (wtedy sprawców może być więcej niż jeden), a AXA odmawia uznania Twoich racji, to udajesz się do ADWOKATA (ważne, bo większość "odzyskiwaczy odszkodowań" ogranicza się do napisania kilku pisemek, które też byś mógł napisać i za to Cię skasuje). W razie założenia sprawy będziesz musiał: opłacić adwokata, opłacić 5% od całkowitej kwoty roszczenia po czym cierpliwie czekać... Też niedługo będę przez to przechodził, tyle, że ja już mam uzasadnienie wyroku (prawomocnego).
Założenie TU jest takie, że 90% klientów, którzy dostaną zaniżone odszkodowanie nie pójdzie do sądu, więc nawet jak z tych co pójdą 99% wygra i TU poniesie koszty sądowe, to i tak sumarycznie TU jest na plusie.
Sąsiad walczył o wypłatę z OC sprawcy kwoty utraty wartości pojazdu (nowego), PZU odmówiło, a potem po trzech latach walki wypłaciło (z odsetkami i dodatkowymi kosztami).

Co do kosztów: to jeszcze nie wiem ( :] ). Za sprawę o wykroczenie płaciłem "ryczałtem, za reprezentację do 3 rozpraw" 1500PLN brutto adwokatowi (dostałem z tego "zryczałtowaną" opłatę bodajże 208PLN za dwie rozprawy, za jedną byłoby 180PLN, więc przy sprawie o wykroczenie lub karnej, zwrot za reprezentację prawną nie ma się nijak do rzeczywistych kosztów adwokata.
Znajomy kiedyś walczył o telefon za 600PLN (wygrał, sieć go zlała mimo prawomocnego wyroku) - włożył w sprawę jeszcze 9000 PLN przez dwa lata (opłaty sądowe, adwokat, ekspertyzy, komornik). Odzyskał wszystko, ale wtedy oprocentowanie lokat było tak wysokie, że tak naprawdę, jakby sprawę "olał", to by lepiej na tym wyszedł. No, ale miał satysfakcję.
 
Odpowiedz
#42
Musze przyznać ze ten mój ubezpieczyciel tez jest spoko.Jakos od 16 lat na niego nie narzekam.
 
Odpowiedz
#43
Taaaaa każdy ubezpieczyciel jest "spoko" do czasu tj, do wypłaty odszkodowania. No... chyba, że nie jesteście świadomi faktu, że właśnie Was oszukano... wtedy też jest "spoko" Big GrinD
Stan pkt 0
 
Odpowiedz
#44
Jak Wam wiadomo zakupiłem (pod koniec października) auto ubezpieczone w MTU. Wydaje mi się, że mam miesiąc czasu na przepisanie OC na siebie Smile Więc pod koniec listopada poszedłem do MTU (multiagent) ... facet powiedział mi, że zostało tydzień OC, wiec nie ma co przepisywac (wyliczyl nowa skladke, ze czego nie skorzystałem). Powiedział też, że ubezpieczenie rozwiąże się samo, bo poprzedni właściciel ma obowiązek zgłosić zmianę właściciela (najwidoczniej zgłosił)

Dostałem wczoraj fajne pismo Smile data na piśmie to 13-12-2014 Big Grin Pismo mnie informuje, że nie mają mojego nr PESEL oraz daty wydania prawa jazdy, więc nie mogą na mnie przepisać OC Big Grin Się w sam czas zorientowali Big Grin
 
Odpowiedz
  


Skocz do:


Browsing: 1 gości